Nadchodzi fala narodowego socjalizmu

Tekst jest tłumaczeniem postu „Toward a New World Order Part II” z bloga  www.bawerk.org.

http://bawerk.net/2016/11/11/toward-a-new-world-order-part-ii/

Jednym z największych nieporozumień dotyczący świata polityki jest podział ideologii lub ruchów politycznych według osi lewica-prawica. Ta koncepcja jest powszechnie wykorzystywana w celu wyjaśniania zmian politycznych gdzi różne frakcje są przedstawiane na osi jako przeciwieństwa. W Stanach Zjednoczonych, rywalizacja między dwiema głównymi partiami, Republikanami (prawica) oraz Demokratami (lewica) jest często przedstawiana jako walka pomiędzy dobrem a złem. Która partia reprezentuje dobro, a która zło jest w pełni subiektywne i zależy od preferencji wyborczych. Nasza partia i nasi wyborcy, to ci dobrzy, a ci drudzy to ci żli oczywiście. Poza dwiema głównymi partiami, na osi prawica-lewica zlokalizowane są inne, dużo bardziej ekstremalne opcje polityczne. Na prawo od umiarkowanej prawicy umiejscawiane są całkowicie różne partie, które bardzo często nie mają ze sobą nic wspólnego. Zwolennicy klasyfikacji jednoosiowej, na radykalnej prawicy wrzucają wolnorynkowych libertarian, rasistów oraz faszystów. Na radykalnej lewicy najczęściej lądują socjaliści oraz komuniści.

Ten podział jest zupełnie pozbawiony sensu co pokazaliśmy w poprzednim poście. Aby lepiej wyjaśnić różnice oraz stanowiska różnych grup lepiej posłużyć się grafiką poniżej.

image1

W jednoosiowej klasyfikacji, libertarianie, którzy są całkowitym przeciwieństwem faszystów, lądują tuż obok nich. Z tego względu, libertarianizm jest przez wielu odrzucany jako ideologia ograniczonych rasistów.

Postrzeganie rzeczywistości na postawie jednoosiowej kategoryzacji jest powodem, dla którego większość komentatorów politycznych nie jest w stanie zrozumieć zmian wyników wyborów, a zwycięstwo zwolenników Brexitu lub Trumpa jest dla nich ogromnym zaskoczeniem. Jakim cudem „radykalnie” prawicowy Trump jest w stanie wygrać w bastionach Demokratów, takich jak Pennsylvania, Michigan czy Wisconsin? W teorii (jednoosiowej kategoryzacji) wyborcy w tych stanach znajdują się na radykalnie odmiennej pozycji. Przykładem ignorancji wśród komentatorów politycznych, niech będzie sędziwy dżentelmen (którego nazwisko z racji naszej łagodności pominiemy) z 30 letnim stażem jako doradca geopolityczny, który twierdzi, że Ludwig von Mises, żydowski libertarianin żyjący w Austrii w pierwszej połowie XX wieku, był zagorzałym faszystą. Skoro nawet profesjonalni politolodzy (a może oni przede wszystkim) tkwią w mule fałszywej dychotomii, nie powinniśmy się dziwić, że zwykli ludzie są zszkowani zmianami, które następują w Zachodnim świecie.

My widzimy sprawy zupełnie inaczej. Nasz podział odbywa się według dwóch osi. Na północnym wschodzie widzimy partie, które domagają się większego WPŁYWU RZĄDU na życie osobiste oraz gospodarcze jednostki, podczas gdy na południowym zachodzie umieszczamy partie, które domagają się większej wolności osobistej oraz gospodarczej. Aby w pełni zrozumieć spektrum frakcji politycznych powinniśmy dodać trzecią oś: preferencje nacjonalizmu nad internacjonalizmem, lub na odwrót.

Wszystkie główne partie polityczne są zwolennikami państwa opiekuńczego, oraz kontroli nad życiem gospodarczym lub życiem osobistym. Niektórzy chcą więcej regulacji życia gospodarczego (Demokraci) a inni chcą więcej kontroli nad życiem społecznym (Republikanie: związki partnerskie, aborcja. Demokraci: poprawność polityczna = kontrola wolności słowa, szczególnie w stosunku do poglądów dominujących w „Flyover America”, czyli niskozurbanizowanych regionach w środkowej części kraju, którą większość Amerykanów zamieszkujących wybrzeża zna jedynie z okna samolotu). W szczegółach partie się różnią, ale w kwestii czy jednostka powinna podlegać kontroli czy nie, u obu panuje pełna zgoda. Republikanie i Demokraci uważają, że kontrola jest konieczna i czasami musi to być kontrola mocno inwazyjna. Współczesne „elity” z obu środowisk są zwolennikami internacjonalizmu, rozumianego jako globalizacja, gdzie migracja, handel oraz kapitał są relatywnie wolne. Aczkolwiek tylko w tych dziedzinach, na które zezwala „elita”.

Konsekwencją globalizmu jest istotny wzrost wynagrodzeń wsród klasy niższej-średniej w krajach rozwijających się oraz mniejszy wzrost wynagrodzeń wśród klasy wyższej-średniej w krajach rozwiniętych. Proces ten znamy pod terminem konwergencji (konwergencji wynagrodzeń w tym przypadku). Właściciele kapitału na całym świecie również zyskują. Szczególnie zyskali dzięki globalnej polityce monetarnej, która była paliwem napędowym dla procesu odchodzenia (decoupling) wycen aktywów od ich wartości fundamentalnej, która to wartość w teorii powinna reprezentować potencjał ekonomiczny gospodarki.

image2

Przysłuchując się temu co mają do powiedzenia Trump, Farage, Le Pen, Wilders czy Grillo, można się szybko zorientować, że nie są oni libertarianami. Według www.greatagain.gov administracja Trumpa zamierza prowadzić ekspansywną politykę fiskalną, inwestując od 2 do 3 bilionów dolarów w projekty infrastrukturalne oraz wojskowe, dodając ogromne kwoty do długu rządowego, który już dzisiaj jest na poziomie niemożliwym do utrzymania w długim okresie. Pytanie tylko dlaczego Paul Krugman jest tak niezadowolony z wyników wyborów? (może liczył na stanowisko prezesa FED w administracji Clintonowej, przyp. tłumacz). Przecież dokładnie takiej polityki fiskalnej domagał się Krugman i inni lewicowi ekonomiści od lat. Zmiany wycen długoterminowych obligacji wskazują, że Pan Rynek wierzy, że inwestycje publiczne nie będą jedynie kiełbasą wyborczą. Żaden z wymienionych polityków nie domaga się likwidacji państaw opiekuńczego i powrotu do XIX wiecznego modelu kapitalizmu, gdzie to przedsiębiorcy i konsumenci a nie politycy decydowali o cenach oraz alokacji zasobów.

Jest jedna podstawowa różnica między nową falą rozlewającą się w Stanach Zjednoczonych oraz Europie (Trump, Farage, Le Pen) a starym establishmentem. I jedni i drudzy są socjalistami (w przypadku dwóch pierwszych jest to określenie mocno na wyrost, przyp. tłumacz), ale tylko ci pierwsi zrozumieli, że poprzednio zamożna klasa średnia jest co raz uboższa oraz coraz bardziej wściekła. Siła nabywcza ich dochodów oraz jakość życia spada. Jest to konsekwencja polityki banków centralnych, które starają się kontrolować poziom inflacji w gospodarce narodowej. W środowisku, w którym ceny są ustalane na rynkach globalnych, bankowcy centralni wierzą, że są w stanie kontrolować ceny w gospodarce narodowej. Jak im to wychodzi w praktyce, pisałem tutaj (przyp. tłumacz).

https://freedomhub.pl/2016/10/30/czy-nbp-skutecznie-realizuje-swoj-ustawowy-cel/

Aby uzyskać 2 procentową inflację w sytuacji gdy cena dużej ilości dóbr spada (dzięki importowi tanich dóbr z China lub innych krajów rozwijających się), inne dobra muszą rosnąć szybciej niż 2%. Dane statystyczne z amerykańskiego biura statystycznego (Bureua of Labor Statistics) potwierdzają, że ceny dóbr pierwszej potrzeby takich jak mieszkania, edukacja, jedzenie czy usługi medyczne wzrastają dużo szybciej niż średnia 2% dla wszystkich dóbr.

Ludzie z pewnością są zadowoleni, że małym kosztem mogą sobie pozwolić na nowy telewizor w technologii HD sprowadzony z Azji. Niestety problem pojawia się gdy uświadomią sobie, że po opłaceniu rachunków za mieszkanie, prąd, czy jedzenie, na nowy telewizor już nie wystarczy. Sfrustrowana była-klasa średnia (zepchnięta przez keynesowską politykę banków centralnych do klasy niższej) zademonstrowała swoją frustrację w demokratycznych wyborach. Jak klasa polityczna odpowiedziała na ich niezadowolenie? Nazywając ich niewdzięcznymi, rasistowskimi bigotami. Aż do 2008 roku była-klasa średnia była efektywnie wygłuszana poprzez „dobrodziejstwa” systemu bankowości rezerwy cząstkowej i bankowości centralnej. Wzrost siły nabywczej, który jest immanentną cechą systemu kapitalistycznego, został zastąpiony przez iluzję bogacenia się opartą na wzroście zadłużenia. Wzrost zadłużenia jest natomiast immanentną cechą zadekretowanego rządowo systemu rezerwy cząstkowej i papierowego pieniądza. Systemu, którego największymi orędownikami są lewicowi ekonomiści czerpiący z tradycji keynesowskiej, między innymi Paul Krugman. Ani gospodarstwa domowe, ani firmy ani rządy nie mogą się zadłużać w nieskończoność. Przychodzi moment, w którym sztuczny wzrost napędzany kreacją pieniądza dobiega końca a dług pozostaje. Pierwszy zimny prysznic przyszedł w 2001 roku, drugi w 2008. Na kolejny nie trzeba nam będzie czekać długo.

Niezadowolenie społeczne z obecnego systemu jest podstawowym czynnikiem, który sprawi, że w najbliższych latach, międzynarodowych socjalistów (Demokraci, zwolennicy Unii Europejskiej) czekają same porażki. Rozwiązania proponowane przez narodowych socjalistów niczego nie zmienią (a mogą nawet sytuację pogorszyć), ale w przeciwieństwie do ich mainstreamowych oponentów oferują nadzieję na lepsze. Obiecują powrót do starych, dobrych czasów, gdy pracownik związkowy w fabryce Forda zarabiał 100 tys dolarów rocznie plus dodatki socjalne. Obiecują pozostawić państwo opiekuńcze, ale tym razem będzie ono pracować dla nich, a nie za ich pieniądze. Obiecują zmusić firmy do powrotu do kraju. A w raz z nimi maja wrócić wysokopłatne stanowiska pracy. Obiecują zatrzymać imigrację. Jednym słowem, obiecują zreperować socjalizm. Tym razem, bez globalizacji. Swoim wyborcom proponują narodowy socjalizm.

W praktyce, polityczna różnica pomiędzy głosowaniem na międzynarodowych socjalistów a głosowaniem na narodowych socjalistów jest minimalna. Pracownik fizyczny w Pennsylvanii, niezadowpolony z powodu spadającej jakości życia, bez większego problemu zmieni swoje preferencje polityczne, mając nadzieję, że socjalizm w wersji narodowej będzie lepszy od socjalizmu w wersji globalnej. Komentatorzy polityczni tkwiący w uproszczonym schemacie kategoryzacji jednoosiowej, nie będą w stanie wyjść ze zdziwienia: „Jak to możliwe, że pracownik fizyczny głosował na partie dla bogaczy?”. „Jak to możliwe, że robotnicy zagłosowali na partie, której program jest tak odmienny od ich własnych interesów?”. W rzeczywistości, wybór robotnika wiele się nie zmienił. W najważniejszych kwestiach różnica pomiędzy starymi i nowymi socjalistami jest minimalna. Różna jest jedynie retoryka, która dodaje świeżości postulatom starym jak świat.

Referendum w Wielkiej Brytanii oraz wybory w Stanach Zjednoczonych to dopiero początek wschodzącej fali narodowego socjalizmu, która rozleje się po całym świecie. W 2017 możemy spodziewać się podobnych wyników w Holandii, Francji, Niemczech oraz potencjalnie we Włoszech oraz Wielkiej Brytanii. Komentatorzy polityczni oraz mainstreamowe media znów będą w szoku.

Na sam koniec przedstawiamy wykres, który pokazuje co czeka nas w najbliższej przyszłości. W świecie po przekroczeniu szczytu globalizacji.

image3

Komentarz od tłumacza:

Wydaje się, że trzecia oś jest niepotrzebna. Konkretne propozycje polityczne wyprowadzane z nacjonalizmu zawierają się w kategorii wpływu rządu na wolność osobistą oraz gospodarczą. Należy tutaj wymienić przede wszystkim wszelkiego rodzaju narzędzia protekcjonistyczne, typu cła na produkty importowane z zagranicy lub ograniczenia imigracyjne. Zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku, zostaje ograniczona wolność gospodarcza podmiotów krajowych. W pierwszym przypadku, tracą konsumenci, którzy za importowane dobra muszą płacić więcej. A w drugim, tracą pracodawcy, którzy nie mogą zatrudnić pracowników z kompetencjami, których akurat prakuje na lokalnym rynku. W przypadku imigracji sytuacja jest niejednoznaczna, gdy system przewiduje świadczenia socjalne dla imigrantów finansowane z pieniędzy publicznych. Wtedy zyski z imigracji są marnotrawione przez transfery socjalne.

Warto również zwrócić uwagę, że zarówno w przypadku Trumpa jak i Faraga, teza, że są to politycy socjalistyczni jest mocno naciągana. Obaj są zwolennikami obniżek podatków oraz deregulacji gospodarki. Dodatkowo Trump jest przedsiębiorcą z krwi i kości. Całe życie zajmował się biznesem. Należy się raczej spodziewać, że realne działania będą bardziej liberalne niż propozycje programowe. Szczytem politycznego wirtuozerstwa była propozycja wybudowania muru (czy też inaczej zastąpienia płotu) na południowej granicy z Meksykiem. Zrealizowanie tego postulatu a niezrealizowanie tego dotyczącego wprowadzania ceł lub utrudnień handlowych, to plan jak małym kosztem zachować poparcie wśród antyimigracyjnych wyborców a jednocześnie nie zaszkodzić gospodarce. Z takiego rozwiązania powinni być zadowoleni prawie wszyscy (no może z wyjątkiem tych, którzy nie uznają jurysdykcji państw w kwestii ustalania granic oraz przepływów ludności).

Dużo lepszym przykładem partii narodowo-socjalistycznej jest Prawo i Sprawiedliwość. W tym przypadku nie ma wątpliwości, że za retoryką narodową idą konkretne, bardzo szkodliwe zmiany w duchu socjalistycznym (program 700-, podwyżki podatków, utrzymanie kwoty wolnej od podatku na skandalicznie niskim poziomie, zwiększanie zadłużenia, propozycje rządowych programów mieszkaniowych, utrudnienia w obrocie ziemią rolną). Program jest tak mocno etatystyczny, że autor najprawdopodobniej wyleciałby z partii komunistycznej za odchylenia lewicowe.

Jeśli podobał Ci się ten post i chciałbyś otrzymywać powiadomienia o kolejnych, polub nas na facebooku.

https://www.facebook.com/freedomhubpl/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s